07.08.2015

Kiedy dzień idzie spać...

Uwielbiam tę porę dnia. Czas jakby spowalnia, zapada cisza, zmrok otula mnie zewsząd niczym długie palto. Pieski spokojnie śpią wtulone w siebie, z głośników kina domowego tli się cichutko nastrojowa muza, świecą się boczne lampki, kilka świec, popijam zimną lemoniadę...
Czego chcieć więcej? No, jest coś, czego pragnę... CHCĘ ABY BYŁA ZIMA!!! I wcale w tym momencie nie żartuję. Mamy kolejną falę upałów, tym razem najpotężniejszą. W ciągu dnia „umieram” ale wieczorem „ożywam”... Pisałam już kiedyś, że ze mnie istny wampir ;) Większość ludzi czerpie energię ze słońca, a ja z księżyca. Nawet w smartfonie mam aplikację kalendarza księżycowego z ustawionym alarmem, muszę znać daty każdej pełni, bo lubię się do niej psychicznie przygotować. Jak? No chociażby tak, jak na załączonych zdjęciach. Wyciszyć się, pomarzyć, zrelaksować, zaplanować, wyjść na balkon by nacieszyć się widokiem nieba, które niezmiennie od lat wprowadza mnie w zachwyt i obowiązkowo zasnąć z całkowicie „gołym” oknem, by móc otulić się blaskiem księżyca...
-
 -
 -
-
-
 -
 -
 -
 -
 -
Wystraszyłam Was?
Niepotrzebnie :)
Wampiry też bywają dobrymi istotami - „Zmierzch”... ;)
Dobranoc :)