03.08.2015

Chwile wytchnienia.

Były, ale się skończyły. Kolejna fala upałów właśnie nawiedza nasz kraj. Ale tak sobie po cichutku myślę, że skoro przeżyłam dwie, to przeżyję trzecią, a może jeszcze czwartą ;)
W ramach wytchnienia poczyniłam kilka drobniutkich zmian w sypialni. Poduszki z motywem fotograficznym z salonu trafiły właśnie tutaj. Skoro pojawił się motyw dzikiego zwierza w postaci narzuty na łóżko, poszłam za ciosem. Z pawlacza wyciągnęłam dużą czarną panterę, na której często z Synem kładliśmy głowy wylegując się na kanapie. Leży teraz w nogach łóżka i udaje ogromnego kota domowego. Znalazła się też woalowa firana z motywem zebry. Pełni rolę kotary zawieszonej w drzwiach. Pewnie niektórzy zastanawiają się dlaczego w ogóle zawieszam tam „szmaty”? Otóż, wręcz nienawidzę zamkniętych pomieszczeń w mieszkaniu. Cenię sobie dobrą cyrkulację powietrza, ciągłe wietrzenie i nieograniczanie przestrzeni, która wcale nie jest duża. Zamykanie drzwi wewnętrznych wykluczone, wyjątek stanowi łazienka. Ale sypialnia umiejscowiona jest niemal na wprost drzwi wejściowych do mieszkania. Nie chcę, aby każdy sąsiad „przy okazji” zerkał mi w pościel. Stąd pomysł na delikatną i bardzo zwiewną zasłonkę, która idealnie sprawdza się w roli „anioła stróża” ;)
-
 -
 -
 -
-
Wy też w upały nie gotujecie obiadów? Zajadam najchętniej warzywa, oraz owoce, najlepiej schłodzone, prosto z lodówki. Porcja zimnego arbuza albo borówka amerykańska w jogurcie naturalnym zastępują mi danie obiadowe. Do picia cytryna z wodą, dawka świeżej bryzy z wentylatora i jakoś da się przeżyć ;) Ukojenie przychodzi dopiero wieczorem, wtedy lubię wyjść na balkon pożegnać wzrokiem zachodzące słońce (w myślach dowalić „nie wracaj tu jutro!) i powitać wschód księżyca.
-
 -
 -
-
Pamiętacie jak w zeszłym roku ścięłam włosy na równo do ramion? Oto moje kłaki, które powoli doganiają pas! Kiedyś słyszałam powiedzonko, że tylko na głupiej głowie włosy tak szybko rosną. Pocieszam się, że autorką była dama łysa jak kolano lub taka, której włosy rosły centymetr na rok. Znowu nie mogłam oprzeć się pokusie i rozjaśniłam końcówki...
-
-
Dzisiaj rano miałam tomografię z kontrastem. Mam zalecenie wypicia 3 litrów płynów w celu wypłukania szkodliwej chemii. Nie mam z tym problemu, upał podał mi pomocną dłoń. Piję jak smok wawelski. Jutro rano z kolei mam test wydolności serca. Coś czuję, że padnę na bieżni niczym Pies Pluto.

W ramach odbudowania nadszarpniętej psychiki zarządziłam w salonie totalną RE... A nie, wcale nie rewolucję!!! :) Totalną REORGANIZACJĘ! Wszystko robię sama, jak zawsze; przestawiam, maluję (ale nie ściany, na to brak mi sił), odnawiam, czyszczę, piorę, sprzedaję, aranżuję na nowo... i co kto sobie jeszcze dopowie. Nie wiem kiedy skończę, bo kolejna fala upałów skutecznie odrywa mnie od dalszych prac. Taki obrazek wyłania się teraz w moim skromnym salonie...
-
-
 No cóż, do następnego razu. 
I nie dajcie się upałom! ;)