29.06.2015

Przeróbki B&W

Rodzice wyjechali nad morze, nikt mnie wieczorami nie odwiedza (niemal każdego dnia robimy sobie z Mamą relaksacyjne wieczorki przy świecach i kadzidle), więc aby nie zwariować w tej mojej samotni chwyciłam za farby, pędzle i troszkę „poszalałam”.
Parapety w pokojach w końcu doczekały się koloru śnieżnej bieli, wcześniej imitowały drewno dębowe i mahoniowe, kolorystycznie dopasowane były do barwy ceglanych tapet. Dopiero teraz przedmioty ustawione na tle okna mają rację bytu. Już nigdy więcej „kolorowych” parapetów!
-
 -
-
Komody w sypialni oraz stolik na laptopa także doczekały się białych blatów. Malowałam je techniką suchego pędzla, nie chciałam aby zyskały jednolitą biel przypominającą taflę plastiku. Dobrze widoczne są smugi i pociągnięcia pędzla, mam nadzieję, że widoczny jest efekt na zamieszczonych zdjęciach. Uchwyty mebli w ilości sztuk 23 pomalowałam na czarno, to taki mały „pazur” łączący komody z czarnymi przedmiotami i przede wszystkim z łóżkiem, które pojawi się lada dzień. Na drzwiczkach stolika komputerowego zawisł wianek „utkany” z metalowego łańcucha, w którego oczka wplotłam białe kawałki tasiemki. Przemalowałam także kilka dekoracyjnych przedmiotów, między innymi małe metalowe łóżeczko z siateczkowymi bokami w którym zazwyczaj ustawiam grube świece lub inne kompozycje. Teraz, w czerni idealnie komponuje się z siateczkowymi lampkami ustawionymi na parapecie okiennym.
Nie zdecydowałam się na przemalowanie całych komód na kolor biały z uwagi na ceglane tapety. Drewniane fronty drzwiczek dobrze współgrają kolorystycznie z brązem cegiełek położonych na dwóch przeciwległych ścianach.
-
 -
-
 -
 -
 -
 -
-
Na koniec kilka zdjęć, które zrobiłam zanim chwyciłam za pędzel. Patrząc na nie tylko utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze zrobiłam nadając wszelkim płaszczyznom poziomym kolor bieli. Teraz przedmioty dekoracyjne umieszczone na blatach komód, półkach ściennych czy wspomnianych parapetach pięknie się odznaczają i dużo lepiej współgrają ze sobą.
-
 -
 -
 -
 -
-
Jak widzieliście na jednym ze zdjęć drewnianego, rozkładanego łóżka już nie ma. Przeszłam przez niezłe perypetie zanim udało mi się pozbyć ciężkiego grzmota. Przy okazji upłynniłam także zepsuty telewizor i dopiero teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w moim „m” nie ma odbiornika tv :)

Czekam niecierpliwie na nowe łoże, bo szczerze powiedziawszy jestem nieszczęśliwa z faktu,
że musiałam wrócić do dawnych reguł czyli nocowania w salonie :(
Pojawię się niebawem... ;)