02.05.2015

Park Zamkowy. Fatum?

Dzisiaj zapraszam Was na spacer do kolejnego parku położonego przy samym Zamku Piastowskim wzdłuż koryta rzeki Odry. Ten zakątek odwiedzam raczej rzadko, preferuję parki o „dzikiej” naturze, bardziej zadrzewione i większe obszarowo. Jednakże z uwagi na fakt, iż Park Zamkowy mieści się w bezpośrednim sąsiedztwie Zamku, który jest zabytkiem klasy zerowej i przepięknego barokowego Kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego warto wybrać się na spacer właśnie tym szlakiem. Spacerując „zahaczyłam” o stary młyn, a wracając już do domu posiedziałam na skwerku przy pomniku Papierza J.P.II, który znajduje się przy mojej ulubionej, gotyckiej Bazylice Św. Mikołaja.
-
 -
 -
 -
 -
 -
Przystań Rzeczna "Marina"
 -
Ciociu, dziękuję za mile spędzony czas :)
PS
Blondyneczka na zdjęciu, to właśnie moja ukochana Ciocia :D 
 -
Zbliżamy się do Zamku...
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
Po prawej barokowy Kościół...
 -
Dawne Gimnazjum Piastów Śląskich...
 -
 -
 -
 -
 -
Pomnik Jana Pawła II przy gotyckiej Bazylice...
 
*     *     *
Ostatnio ciąży nade mną jakieś fatum...
***
Szykując balkon do nowego sezonu „balkonowania” odkryłam pod balustradą gniazdo os. Wystraszyłam się początkowo, ale po zasięgnięciu fachowej porady postanowiłam działać wedle wskazówek, których telefonicznie udzielił mi Pan Strażak. Zlikwidowałam gniazdo z duszą na ramieniu, za pomocą długiego kija od miotły, które w całości strąciłam na trawnik, miejsce po nim opaliłam ogniem i dodatkowo spryskałam „chemią”, w tej roli posłużył mi lakier do włosów. Przez następne dni osy uparcie patrolowały ten rewir uznając go za swój prywatny teren, po czym, po kilku dniach przeniosły się najwidoczniej w inne miejsce. Odzyskałam balkon, z czego najbardziej cieszą się pieski, które okupują go przy każdej okazji (czyt. słonecznej pogodzie).
***
Nie minęło kilka dni gdy myjąc naczynia zorientowałam się, że stoję w wodzie! Byłam bardziej przerażona niż gniazdem os na balkonie! Otwieram szafkę pod zlewozmywakiem a tu potok! Zakręciłam dopływ wody i musiałam szybko znaleźć usterkę. Okazało się, że kolanko było poluzowane i „wyskoczyło” z całej konstrukcji montażowej, przez co woda zamiast odpływem lała się na kuchnię! Oczywiście zakasałam rękawy, natychmiast zebrałam pół wiadra wody, która utworzyła rozlewisko dokładnie na połowie kuchni i naprawiłam usterkę. U mnie już wszystko gra i nie ma śladu po „kąpielisku”, ale co z sąsiadami??? Zalałam Ich, czy nie? Biegałam piętro niżej kilkakrotnie, aż dopiero przed 22 zastałam lokatorów w domu. Na szczęście moja interwencja była na tyle błyskawiczna, że nie wyrządziła najmniejszej szkody. Uff, kamień z serca! ;)
***
Ale to nie koniec złej passy. Włączam telewizor, wychodzę do kuchni zrobić kawę i słyszę dziwne, głośne „bzyczenie”. Idę zdiagnozować odgłos i... to mój telewizor! Zero obrazu, zero dźwięku i tylko specyficzny swąd palonych przewodów. No cóż, wyłączyłam dziadka z kontaktu i... ucieszyłam się z tej awarii niezmiernie. Pomyślicie, że zwariowałam? :) Nie żal mi starego olbrzyma, kineskopowego grzmota, ale sedno mojej uciechy tkwi w fakcie, że od dawna zastanawiałam się nad życiem BEZ TELEWIZORA! Próbowałam już nie włączać gagatka przez kilka dni, ale prędzej czy później ulegałam pokusie. Wiecie jak to jest, jak już się coś ma, to się z tego korzysta. Wielokrotnie zastanawiałam się kiedy ta wielka paka „wyciągnie kopyta”. I proszę, doczekałam się! Żyję od blisko miesiąca bez szklanego ekranu i... jestem przeszczęśliwa!!! Na wszystko mam czas, skupiam się na innych przyjemnościach, wychodzę częściej z domu, więcej czytam, znajduję czas na to co zawsze sprawiało mi największą radość i satysfakcję, czyli wszelkie prace manualne w domu i dla domu.
Przez okres lata i jesieni nie mam najmniejszego zamiaru zaprzątać sobie głowy telewizorem. Być może taka chęć pojawi się z nadejściem zimy, kiedy na dworze szybko zapada zmrok i miło jest obejrzeć wieczorny seans filmowy z kubkiem gorącej herbaty. Ale może być i tak, że już najzwyczajniej w świecie nie zechcę mieć w ogóle szklanego ekranu... :)
Na chwilę obecną aby nie zatracić się w otępiającej niewiedzy, co kilka dni przeglądam w internecie wiadomości z kraju i ze świata, sprawdzam pogodę i czytam, czytam, czytam...
Jest mi tak dobrze i nie wiem czy chcę to zmienić...

Nadal trwa pierwszy, długi, majowy weekend.
Życzę Wam dużo słońca i udanego wypoczynku :)