01.04.2015

Stare, nowe, szklane.

Dostałam od Mamy gałązki jabłonki i kilka łodyżek bazi. Wyciągnęłam z czeluści skrzyni szklane cacka zakupione dawno temu na pchlim targu. Czekały na swoje „5 minut” i właśnie teraz nadarzyła się okazja. Wielokrotnie pisałam, że lubię przedmioty, które można w dowolny sposób użytkować. Ciężki, duży kieliszek do wody, dzbanek z dzióbkiem, mini karafka lub świecznik, które często zamieniane są rolami. Te i inne „szkiełka”, choć stare, cieszą na nowo...
-
 -
 -
 -
 -
 -
-
 
Ale jest też coś nowego, z przeceny sieci sklepów „Biedronka”. Robiąc zakupy wypatrzyłam typowo kuchenny obrus. Na jasnym tle cała gama smakowitego pieczywa. Teraz śniadania będą o wiele smaczniejsze, zwłaszcza, że nie jadam większości przysmaków wydrukowanych na płótnie. No i jeszcze taki mały niuans... Nie mam stołu, zatem obrus będzie w pełni przydatny dopiero w nowym „m”.
-

A teraz powiem Wam największą nowinę! Umyłam okna!!! :D
Wyprałam firaneczki i zawiesiłam nowe „szaraczki” które pokazywałam jeszcze w zeszłym roku.
Ale to będzie dopiero w następnym poście.
Miłych przygotowań do Świąt :)