02.03.2015

Przedwiosenny misz-masz.

Kolejny rok bez zimy, szkoda, uwielbiam tę porę roku.
Od połowy lutego wiosna (choć jeszcze nie proszona) wdziera się do mojego mieszkania, które całe skąpane jest w słońcu. Nie miałam wyjścia, pochowałam wszelkie zimowe dekoracje by ustąpić miejsca wiosennej aranżacji...
*
 *
 *
 *
 *
 *
 *
*
Mój psinek wyzdrowiał, chociaż dochodzenie do pełni sił trwało dłuższy okres czasu. Jest już zdrów „jak ryba”, albo „jak koń”, a nawet „jak słoń”! (hierarchia gabarytów; im większe, tym więcej zdrowia) hi hi ;)
Nadmiar zdrowotnej energii wyładowuje na Gajce... Tak, stało się, mój 11-letni prawiczek zakochał się jak szalony! Boże, co tu się dzieje! :) Notoryczne umizgi; popiskiwanie, lizanie, podskoki, piruety, szturchanie noskiem w pyszczek wybranki, tańce godowe i wszelakie gonitwy zachęcające do zabawy. Jest przy tym bardzo delikatny, nienatarczywy i taki komiczny :D.
Ale... ileż można? Taki stan rzeczy trwa trzeci miesiąc i końca nie widać! Zastanawiam się, czy z nadejściem wiosny wszystko minie, czy dopiero wówczas hormony rozszaleją się na całego?! Najbardziej szkoda mi Gajusi, która nie bardzo radzi sobie ze stanowczym STOP skierowanym w stronę amanta. A ten korzysta w najlepsze, nawet w trakcie „polowania na słońce” doskonale wie jak się przymilić do ukochanej ;)) Moje kochane Maluszki...
*
 *
 *
*
Ostatnio przechodzę fazę na „wodzianki”. Takim mianem określam zupy, które są bardziej wodniste niż gęste i treściwe. Gotuję jedną po drugiej, dzisiaj była borowikowa. Napadło mnie także na jabłka, te polskie, twarde, soczyste. Zajadam się nimi bezustannie, a gdy znudzi mi się chrupanie w skórce, obieram i ścieram na tarce z marchewką. Ten pyszny i zdrowy deser przypomina mi beztroskie dzieciństwo...
*
 *
*
Niestety, wraz z nadejściem pierwszych promieni słońca dopadły mnie bóle głowy.
W okresie zimy miałam spokój, podejrzewam, że jestem uczulona na słońce! :(
Czy to w ogóle jest możliwe? W końcu słońce to życie!!!
***
W temacie zakupu mieszkania na razie ległam w guzach :( Obecny rynek nieruchomości niby oferuje sporo mieszkań, ale trudno wśród nich doszukać się kryteriów spełniających nasze oczekiwania. Całe życie mieszkam na pierwszym piętrze zadbanego, ocieplonego bloku. Moje „cztery kąty” usytuowane są na południe, co oznacza że mieszkanko jest bardzo jasne, ciepłe, suche i słoneczne. Posiadam balkon, a część miasta w której mieszkam (nad samą rzeką Odrą) jest obszarem mocno zazielenionym. Szukam zatem czegoś podobnego choć w części... Kryteria mocno zweryfikowałam. Tematem nie podlegającym dyskusji jest kondygnacja. W grę wchodzi pierwsze piętro, pod uwagę brany jest także wysoki parter i jako ostateczność drugie piętro. Z moim chorym sercem absolutnie nie wchodzą w grę „wyżyny” mieszkaniowe. Mile widziane są tereny zielone i ogólnie ciekawa okolica. Balkon mogę sobie darować :) Moim marzeniem jest mieszkanie ok 50-60 metrowe w starym budownictwie ale uwaga... jednopokojowe. Śni mi się po nocach jedna, ogromna przestrzeń, wielki hangar z piecem żeliwnym w roli głównej i wydzielonymi strefami: dzienną, nocną i do pracy. Oczywiście w głowie kłębią mi się różne pomysły na organizację takiej przestrzeni. I nawet udało mi się trafić na mieszkanie spełniające powyższe wymogi, ale niestety zostało już sprzedane. No cóż, szukam nadal, jednocześnie oferując do sprzedaży moje własne, a co za tym idzie mieszkam tu sama, samiuteńka jak palec; Mąż 100 km ode mnie, a Syn aż 400... Moja mała Rodzinka rozrzucona po kraju a ja mam wrażenie, że z tęsknoty wyleję morze łez :( Całe szczęście, że mam tak blisko Rodziców i Ciocię. Mama odwiedza mnie praktycznie codziennie, z Ciocią także jestem w stałym kontakcie. Moje Kochane, jak to dobrze, że jesteście :*
***
Na poprawę nastroju sprawiłam sobie nowe okularki do komputera,
tym razem w ulubionych kolorach B&W
Uwielbiam je!!! :D
Żegnam się z Wami dużym kubkiem kawy z mlekiem.
Napijecie się ze mną? :)
*
 *