28.03.2015

Pierwszy wiosenny spacer.

Od kiedy mam przywilej beztroskiego opuszczania mieszkania korzystam z tego daru kiedy tylko mogę. No właśnie, kiedy tylko mogę... bo ostatnio mój stan zdrowia nie pozwala w pełni cieszyć się życiem. Zatem każdą chwilę „z tych lepszych” wykorzystuję na maksa robiąc zakupy, zaliczając kolejne wizyty w gabinetach lekarskich, załatwiając sprawy urzędowe, czy przy okazji „odwiedzając” ciucholandy lub pchli targ i nie czyniąc sobie z tego tytułu żadnych wyrzutów. Ostatnie wymienione służą ćwiczeniu silnej woli ;)

W tygodniu miałam ochotę na spacer do jednego z naszych parków. To nawet nie była ochota, a raczej dzika potrzeba! Uwielbiam widok gołych drzew, ptasie trele zwiastujące wiosnę, płynące chmury na błękitnym niebie, pierwsze wiosenne burze. Trzy z wymienionych doznań miałam na wyciągnięcie ręki, na czwarty chyba muszę jeszcze trochę poczekać ;)
Tak bardzo zatęskniłam za aparatem, że było mi wszystko jedno na czym skupię uwagę...
-
 -
 -
 -
 -
 -
 -

Za co lubię jeszcze wiosnę? Za zapach budzącego się życia, za bębniący w parapet deszczyk, za letni, ciepły wietrzyk, za delikatnie muskające promienie słońca i za wszelkie nowalijki :)


Akumulatory naładowałam i korzystając z dni kiedy lepsze samopoczucie góruje nad gorszym wysprzątałam wiosennie moje mieszkanko. Właściwie wszystko lśni poza oknami. O zgrozo, to moja pięta achillesowa! Czekam na siły sprawcze aby zamiary przerodziły się w chęci, a te z kolei w czyny.

Pozdrawiam Was wiosennie :)