07.09.2014

19 lat i WAT

W tym roku mój syn skończył 19 lat i dostał się na wymarzoną uczelnię.
Nie mogę pominąć tego faktu milczeniem, bo po prostu jestem dumną i szczęśliwą mamą, a teraz także z Wami chcę podzielić się moją radością.
***
Oskar pisał maturę rozszerzoną z możliwie największej liczby przedmiotów, czyli z sześciu. Wybrał j.polski, j.angielski, matematykę, chemię, fizykę oraz historię. Zdał rewelacyjnie, z bardzo wysokim wynikiem. Już po j.polskim, który zaliczył na 100% i j.angielskim zaliczonym na 97% wiedzieliśmy, że całość zakończy się sukcesem. Ale, aby dostać się na wymarzone studia, dobrze zdana matura jest jedynie początkiem ciężkiej drogi...
Gdy pewnego dnia Syn oznajmił mi, że zawalczy o dostanie się do prestiżowej warszawskiej uczelni jaką jest Wojskowa Akademia Techniczna na moment zamarłam. Spytałam skąd taki pomysł? Kiedy usłyszałam odpowiedź, wiedziałam że mam przed sobą w pełni dorosłego, rozsądnego człowieka...


„Wiesz Mamo, w dzisiejszych czasach kiedy zdolni i utalentowani ludzie kończą dobre uczelnie, a potem miesiącami lub latami tułają się w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca zatrudnienia pomyślałem, że dobrze robię” Po czym przedstawił mi całą długaśną listę plusów studiowania w Akademii Wojskowej i późniejszej pracy zawodowej. To tylko nieliczne z nich:
  • całkowicie darmowa uczelnia (zakwaterowanie, wyżywienie, materiały do nauki, opieka medyczna)
  • co miesiąc wypłacany żołd, który wzrasta z każdym kolejnym rokiem studiów w akademii
  • natychmiast po ukończeniu studiów zagwarantowana praca
  • profil podstawowy 5-letni który kończy się stopniem Oficera Wojska Polskiego
  • kontynuacja nauki na kierunkach uzupełniających, co gwarantuje wyższą rangę stopni wojskowych i naukowych
  • prowadzenie badań naukowych i dalszy rozwój intelektualny
  • dożywotnio zapewniona fachowa opieka medyczna dla siebie i najbliższych członków rodziny
  • satysfakcja z wykonywanej pracy na rzecz Państwa
  • szybka emerytura i wiele innych...
Ale, aby dostać się do Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie trzeba zaliczyć cały „tor przeszkód”. I tak na pierwszym miejscu były do zaliczenia badania medyczne, które Syn przechodził dwa dni w Wojskowym Szpitalu we Wrocławiu. Badany był z zakresu 11 działów medycyny. Gdy otrzymał pozytywne wyniki, kolejnym etapem była wizyta u psychiatry, testy psychologiczne oraz na inteligencję, które zaliczył z najwyższym wynikiem w swojej grupie wiekowej. Potem musiał ze wszystkimi zgromadzonymi dokumentami i zaświadczeniami udać się do Warszawy aby zdać testy sprawnościowe, a po nich przejść rozmowę kwalifikacyjną przed wysokiej rangi Komisją Wojskową, której przewodniczyli Rektorzy WAT'u. Na samym końcu wyniki matur, których oceny w ogromnej mierze decydowały o zakwalifikowaniu kandydata.
Wiedzieliśmy, że młodzież przechodzi przez grube sito na każdym z etapów i w znacznym stopniu liczba starających się o przyjęcie maleje. W tym roku na jedno miejsce w akademii było chętnych aż 25 osób. Zdawaliśmy sobie sprawę, że szanse są niewielkie. Oskar od dziecka nigdy nie miał problemów z nauką, gorzej wyglądała sprawa tężyzny fizycznej. Jako astmatyk i chłopiec, który urodził się z wadą ułożenia stóp miewał nieraz trudności zwłaszcza jeśli chodziło o wytrzymałość. Dlatego 1,5 roku wcześniej zaczął trenować biegi długodystansowe, uczęszczał na siłownię, by podnieść sprawność fizyczną, rozpoczął akcję zdrowego odżywiania. Wszystko robił z myślą, by zwiększyć szanse na dostanie się na wymarzoną uczelnię.
 
  
Gdy któregoś lipcowego popołudnia przyszedł mail informujący o przyjęciu na uczelnię, a po kilku dniach zawiadomienie na piśmie dostarczone listem poleconym, cała rodzina odetchnęła z ulgą. Cieszyliśmy się ogromnie, że trud okupiony wytrwałością i systematyczną pracą nie poszedł na marne. Wszyscy gratulowaliśmy Synowi wiedząc ile dla Niego znaczyło dostanie się na WAT. Pewnego dnia oznajmił nam, że jeśli nie dostałby się w tym roku, próbowałby przez kolejne 5 lat, czyli tyle razy ile określa prawo Akademii. Na szczęście dostał się za pierwszym razem! :D
Jestem z Ciebie taka dumna Synu :*
Teraz śmiejemy się i żartobliwie mówimy o Nim... Generał ;)


Oczywiście nasz "prywatny, osobisty Generał” zabezpieczył się i dostał się równolegle na Politechnikę we Wrocławiu na wszystkie trzy kierunki, na które składał aplikację. Teraz pozostanie jedynie zrezygnować ze wszystkiego na rzecz tego jednego, wymarzonego.


Po pięknych gęstych długich włosach, które Syn nosił przez ostatnie lata
 pozostało jedynie wspomnienie i kilka zdjęć.


Gdy ostatni raz, w lipcu byłam z Mężem w mojej mieścinie aby odwiedzić najbliższych (Rodziców, Syna i Ciocię) uwieczniłam wszystkich na fotografii. Oskar z Martynką, swoją pierwszą Dziewczyną z którą spotyka się już dwa lata. Nawiasem mówiąc bardzo przypadła mi do serca miła, cicha, spokojna, skromna Dziewuszka, laureatka wszelkich konkursów anglistycznych. Chciałabym mieć taką synową, wypełniłaby pustkę córki której nigdy nie miałam ;)
Martynko, ściskam Cię mocno :*


A tutaj z moim Mężem i zawsze uśmiechniętymi, wesołymi Rodzicami :)
Boże, jak mi Was bardzo brakuje Kochani!!! :(


Niestety są też minusy całej tej historii. Uczelnia Wojskowa rządzi się swoimi prawami. Tutaj rok nauki rozpoczął się 21 sierpnia. Młodzi kandydaci przechodzą teraz pięcio-tygodniowy czas unitarki w czasie którego nie mają kontaktu ze światem, rodziną, najbliższymi. Nie mogę porozmawiać z Synem nawet przez telefon, nawet przez minutę by tylko usłyszeć Jego głos :( 26 września jest przysięga, po niej 2 dni wolnego i od 29 września rozpoczyna się rok akademicki. (Relacja z przysięgi z pewnością pojawi się na blogu). Jeszcze nie wiem czy na tę uroczystość pojadę z Mężem, czy może z ojcem Oskara w towarzystwie mojej Mamy, czy raczej udam się w samotną, długą podróż pociągiem. Pozostało jeszcze trochę czasu na podjęcie ostatecznej decyzji.
Czuję jakbym straciłam Syna, moje jedyne Dziecko, które teraz bardziej należy do Państwa niż do mnie...
Kolejne lata nauki nie będą trwały 9 miesięcy z 3 miesięczną przerwą wakacyjną, ale 11 miesięcy z miesięcznym okresem urlopowym. Plusem jednak jest fakt, że lata nauki wliczone będą do lat pracy.

Synu, życzę Ci abyś swoją wiedzą, a potem pracą przysłużył się Narodowi Polskiemu.
Zawsze byłam i zawsze będę z Ciebie bardzo dumna :*
*

PS
Pierwsze 4 zdjęcia nie są mojego autorstwa.
Pochodzą z zasobów internetowych.