15.07.2014

Zielona oaza

Czyli nasz prywatny skrawek raju a ściślej ujmując 15 arów ziemi wokół domu.
Nie jest to dużo, ale też nie mało. Przed domem teren zagospodarowany jest typowo ozdobnie i rekreacyjnie. Mamy tu posadzone drzewka i krzewy: wierzby mandżurskie, magnolię, kalinę, rododendron, bukszpany, juki ogrodowe, i całe mnóstwo różnego kwiecia. Z kolei część zieleni położona za domem, prowadząca aż do samej rzeczki to sporych rozmiarów ogród z owocowymi drzewkami i częścią warzywną.












 
W ogrodzie sadzimy (siejemy) większość warzyw i owoców. W tym roku prym wiodą ziemniaki i pomidory. Zbiorami tych pierwszych będziemy się raczyć być może do samej zimy, a z 80 krzaków pomidorów powstanie cała masa przetworów na zimę. Jabłonki, gruszki i śliwki aż uginają się pod ciężarem urodzaju. Truskawek i czereśni najadłam się do woli. Szkoda, że owoce i warzywa sezonowe są przez tak krótką chwilę :( Ale po nich przychodzi kolej na następne, a potem na kolejne i tak aż do jesieni. Obecnie cieszymy się zbiorami fasolki szparagowej, cukinii, zielonego groszku, buraczków, marchewki, pietruszki, kopru, cebuli, szczypiorku, czosnku, rzodkiewki, szczawiu.




 



 
 
Przyznam szczerze, że prace w ogrodzie nie należą do moich obowiązków. Mój Mąż czyni to od lat i sprawia Mu to przyjemność. Ja z kolei dbam o rekreacyjną część terenu. Do mojego zakresu prac przydomowych należy dbanie o drzewka i krzewy ozdobne, ręczne przycinanie trawy w miejscach gdzie kosiarka ma ograniczone pole manewru, czy codzienne "ulubione" zajęcie oczyszczania trawnika z "bałaganu" pozostawionego przez pieski. Wiecie chyba co mam na myśli... ;)

Tak było jeszcze kilka tygodni temu, dzisiaj zieleń kipi w pełnym rozkwicie a pod jej płaszczykiem pysznią się różnokolorowe owoce i warzywa. Kropką nad „i” są wszędobylskie kwiaty, które uwielbia uwieczniać na zdjęciach mój Mąż. Niestety dzisiejsze fotografie kwiecia są jedynie mojego autorstwa ;)






 



 
Wiecie kiedy najbardziej kocham ten ogród? Ci, którzy mnie dobrze poznali wiedzą, że odpowiedź może być tylko jedna... wieczorową porą :) Kiedy słońce chyli się ku zachodowi, dzień powoli udaje się na zasłużony odpoczynek, trawa pokrywa się rosą, kwiaty stulają płatki w kształtne pączki, pieski leniwie snują się zmęczone upalnym dniem, a ja z Mężusiem wybieram się na ostatni spacer przed nocą i trzymając się za ręce snujemy plany na jutrzejszy dzionek. Zazwyczaj wiatr wtedy cichnie a ptaki rozpoczynają swój ostatni wieczorny koncert. Wówczas mam wrażenie, że jestem w raju, w naszym małym, prywatnym cudownie bajecznym skrawku świata. I wtedy tylko jedno sformułowanie przychodzi mi na myśl: "CHWILO TRWAJ!" :)



Kochana Ciociu Stasiu, dzisiejszego posta dedykuję właśnie Cioci, bo bardzo tęsknię i chciałabym pospacerować z Ciocią po ogrodzie, a potem usiąść w moim małym, skromnym kąciku pod szopą z kubkiem dobrej kawy i prowadzić wielogodzinne pogawędki o życiu, śmiać się do utraty tchu, przytulić dla pocieszenia czy wspólnie uronić łezkę wzruszenia. Brakuje mi tego...

Drodzy Podczytywacze życzę Wam dużo wypoczynku,
w końcu mamy lato i upragnione wakacje :)