27.07.2014

Niedzielny spacer.

Leniwa niedziela, wypadałoby zrobić do kompletu leniwe pierogi ;)
Ale zamiast stać w upalne przedpołudnie przy garach wybraliśmy się nad zalew. Ostatnim razem gdy tam byłam brnęłam w śniegu po kostki. Teraz miałam okazję zobaczyć ptasi raj letnią porą.









Pstra młoda gołębica (po prawej stronie) była tak nieziemsko piękna,
że nie mogłam od niej wzroku oderwać...





Mogłabym tam siedzieć godzinami przypatrując się ptakom, spacerującym ludziom, biegającym psom. I tylko jedno stwierdzenie w tamtej chwili mogło mnie wyrwać z błogiego stanu oderwania od rzeczywistości: „Jedziemy już do domu? Jestem głodny” Z moim Mężem mogę wybrać się nawet na koniec świata pod warunkiem, że ma pełny brzuch :)
Mogło być tak miło a w konsekwencji skończyło się przy garach...
Ale po takim spacerze to nawet "garowanie" jest przyjemniejsze ;)

Czego Wam życzyć?
Udanej niedzieli i przyjemnego garowania ;)