18.07.2014

Mój mały azyl.

Kącik pod starą szopą powstał z potrzeby chwili wraz z pojawieniem się pierwszych tegorocznych promieni słońca. To jest mój osobisty azyl, w którym uwielbiam przesiadywać gdy chcę pobyć „sam na sam ze sobą”, porozmawiać z bliskimi przez telefon, zatopić się w czytaniu, odwiedzić ulubione blogi, wypić pyszną kawę z mleczkiem, posłuchać ptasich koncertów, popatrzeć na cieszące się wolnością psiaki, czy wreszcie pogapić się na chmury... ;) To właśnie tutaj jest czas dla mnie, tu są moje małe prywatne chwile...





Zakamarek zdobią stare przedmioty, które wyszperałam w czeluściach garażu; zardzewiała stalowa, ciężka jak diabli taczka, żeliwna, jeszcze cięższa drabina, stare narzędzia ogrodowe, koszyczki wiklinowe, drewniana szuflada, aluminiowa konewka, akwarium produkcji mojego Męża jeszcze z czasów gdy był młodzieńcem, oraz inne drobiazgi widoczne na zdjęciach. Sercem zakątka jest ławeczka ozdobiona narożnie ustawionymi malutkimi płotkami i dwie bambusowe pochodnie...
 

 


Nieopodal mojego zakątka Mąż postawił na okres lata ogrodowe zadaszenie, miejsce które służy nam do grillowania i wspólnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Często pijemy tutaj popołudniową kawę delektując się przekąską. W roli stolika beczka z nałożonym kwadratowym drewnianym blatem, spisuje się idealnie ;)






Może wystarczy już tych ogrodowych i przydomowych opowieści ;)
W kolejnym poście zdradzę Wam co jest moim faworytem w dziedzinie fotografii.
Aż jestem ciekawa, czy ktoś z Was odgadnie czym zachwycam się niemal każdego dnia,
o każdej porze roku, na każdym skrawku naszej pięknej planety... ;)

Do następnego napisania :)