19.05.2014

Masz ci los!

Nie było mnie w blogowym świecie bite dwa miesiące. Przez ten czas nagromadziłam sporo zdjęć, na kilka postów. Opublikowałam pierwszy z cyklu "wiejskiego życia" i... padł nasz laptop. Najnormalniej w świecie "zdechł" nagłą śmiercią i nic nie było w stanie go zreanimować. Szczęście w nieszczęściu, że sprzęt posiada 5-letni pakiet dodatkowego ubezpieczenia, z którego skorzystamy po raz drugi (w drugim i czwartym roku użytkowania).
Nasz "lapek" jutro wyrusza w długą 600-kilometrową kurierską podróż do serwisu (o zgrozo, jedynego w całym kraju!). Kiedy wróci? Nie wiadomo. Jedno jest pewne, czas naprawy musi się zmieścić w 30 dniach. Znając realia życia będzie to zapewne właśnie owe 30 dni... :( Zatem, do następnego razu za miesiąc ;)

Pozdrawiam Was i życzę dużo ciepełka i zero awarii :)