01.03.2014

Sypialnia inaczej...

Mieszkając przez okres zimy samotnie w moim „m”, w ramach projektu: „nie dać się zwariować” postanowiłam urządzić sypialnię, która w ciągu dnia staje się przytulnym pokoikiem do pracy przy komputerze. Ponieważ mój Syn (zaraz po naszym ślubie) zamieszkał u Dziadków, miałam do dyspozycji wolny pokój. Nie chciałam ingerować w zbyt daleko idące zmiany, skoro wkrótce czeka mnie sprzedaż mieszkania i przeprowadzka. Postanowiłam bazować na wszystkich meblach, które od lat służyły mojemu Synowi. Nie wiem czy pamiętacie, poprzednio pokoik był urządzony w charakterze dorastającego młodzieńca, a motywem łączącym różne elementy były metalowe, ozdobne łańcuchy. Ponieważ bardzo mi się podobał ten nieco „mroczny” klimat, postanowiłam z niego nie rezygnować i tym razem także nadać mu charakter łączącego spoiwa.
Co zatem zrobiłam-zmieniłam? Wstawiłam pod okno mały, okrągły stoliczek, rozkładaną kanapę nakryłam jasnobeżową narzutą z dużą ilością puszystych poduszek. Półki ścienne osadzone na kutych wspornikach pomalowałam na biało. Wszystkie szufladki w meblach, w ilości 17 sztuk także zostały pomalowane na biało. Kolor bieli otrzymały także drzwiczki od stolika komputerowego (dawny stolik tv) oraz ozdobne kolumny boczne. Nową szatę przywdziało także krzesło i tutaj już chyba nie muszę dodawać w jakim kolorze ;) Manekin, który wcześniej z braku miejsca stał w salonie, wreszcie trafił w swoje docelowe miejsce. Na półkach, blatach mebli i ścianach znalazły się typowo „babskie” akcenty :) Przywędrowała tu część moich latarenek, świeczników, aniołków i ramek ze zdjęciami.
Pokój utrzymany jest w tonacji biało-drewnianej z dodatkiem brązu i licznych ozdób w kolorze czerni...









Jak Mężulek przyjeżdża na weekend pokoik natychmiast przeobraża się w sypialnię. I powiem Wam, że bardzo go lubię :) Ale wiadomo, że kobieta zmienną jest i w chwili obecnej te niewielkie 9 metrów kw. zyskało nieco inny, delikatniejszy wymiar. O tym jak prezentuje się teraz będzie już wkrótce. Jednak zanim to nastąpi w następnym poście zaproszę Was na spacer po okolicy. No tak, tylko której okolicy, mojej czy mojego Męża? ;)
Do następnego razu  Kochani :)



P.S.
Blogger zwariował, totalnie oszalał! :(
Przygotowałam wczoraj dwa posty; pierwszy opublikowałam z „automatu”, a drugi ustawiłam aby samoistnie opublikował się po tygodniu. Efekt? Obydwa pojawiły się niemal jednocześnie, tyle że ten drugi z datą której jeszcze nie ma. No cóż, widać nie tylko pory roku szaleją...