20.09.2013

Syn zawsze przy Matce...

Matka zawsze przy swoim Synu.
I to nie tylko w sercu, ale także na... palcu.

Ten pomysł wpadł mi do głowy podczas realizacji projektu naszych obrączek ślubnych.
Pomyślałam: wychodzę za mąż dokładnie w tym czasie kiedy mój Syn kończy 18 lat, wkracza w dorosłość, i na domiar tych wszystkich zbiegów okoliczności nasze drogi niejako „rozchodzą się”...
W głębi serca ciężko przeżywam nagłe rozstanie z jedynym dzieckiem, i gdyby nie fakt, że zostawiam Go pod czujnym okiem ukochanych Dziadków (moich Rodziców), pewnie zarówno ślub jak i przeprowadzka opóźniłyby się w czasie. Pragnęłam mieć cząstkę Jego przy sobie, każdego dnia, nieodzowne świadectwo na nierozerwalną więź pomiędzy matką a dzieckiem, która pojawia się z chwilą narodzin i nigdy nie umiera...

 

Pamiętam każdą chwilę, najdrobniejszy szczegół...
Zabawy z Tinką, "wciaganie" chrupek, bujanie na piesku... 

Pamiętam doskonale ogromne przerażenie, gdy ruszył w górę mały helikopterek...
Pamiętam umorusaną buźkę w lepkiej piance...
Te wspomnienia wciąż we mnie żyją... 

Zrobiłam ten oto projekt, w całości w gotyku, pasujący do reszty mojej biżuterii i przede wszystkim ślubnej obrączki; tak samo szeroka, masywna, ciężka. Grawer zawiera imię, datę i godzinę narodzin, oraz symbol gotycki - "tribal" oznaczający jedność, zespolenie, harmonię...
Wewnątrz tekst: "Kocham Cię Synu".
Od teraz moje dwie największe miłości, moi ukochani Mężczyźni są zawsze przy mnie, 24 godz/dobę, 365 dni w roku. Nie rozstaję się z Nimi ani w ciągu dnia, ani w nocy ;)



A tutaj w oryginale...




Jestem w moim nowym - starym domu, u boku ukochany Mąż, Syn w odległości 100 km...
Nie mogę uwierzyć, że już nie mieszkamy razem, że po 18 latach spędzonych praktycznie we dwoje nagle nasze drogi rozeszły się. I to nie On zmienił miejsce zamieszkania (jak to zazwyczaj bywa), lecz ja wyprowadziłam się...
Mam ogromny problem z akceptacją tej bolesnej rzeczywistości, nie radzę sobie. Piszę tego posta w środku nocy, albo jak kto woli nad ranem, jest dokładnie 03:31. Oglądam nasze wspólne zdjęcia sprzed lat i zalewam się łzami...


Ilekroć zerkam na tę piękną, szeroką obrączkę
wiem, że Syn jest zawsze ze mną,
i to nie tylko na moim palcu...