12.10.2012

Uroczy zakątek.

Tak jak obiecałam, dzisiaj pokażę wioseczkę, miejsce, które tak bardzo przypadło mi do serca, że jeśli „Bóg da” już niebawem, na wiosnę, stanie się moim drugim domem...
Do niewielkiego, pięknego, starego domku prowadzi równie stara droga z kostki typu „kocie łby”. Cisza, spokój, sielski klimat. Stare domy z czasów I Wojny Światowej. Pola, łąki, rzeczka, w oddali górskie szczyty. Na miejscu Kościół Gotycki, kilka sklepów, apteka, przychodnia, komunikacja, biblioteka, kiosk, przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum. Do najbliższego, dużego miasta zaledwie 4 km.
Zasypiałam tam jak niemowlę twardym snem już w granicach godz 22. Budziłam się niemal codziennie, samoistnie o 4 nad ranem wyspana, wypoczęta i gotowa na rozpoczęcie kolejnego dnia. Żyłam pełnią życia, oddychałam pełną piersią. Czułam się wyśmienicie; zapomniałam co to ból głowy, a moje serducho ani razu nie dało mi znać o sobie.
Przyznaję ze skruchą i pokorą, że życie na wsi oznacza dużo więcej pracy i obowiązków. Do południa codzienne, wspólne gotowanie obiadów z dwóch dań. Popołudniami koszenie trawy przed domem i w ogrodzie, cięcie i rąbanie drewna, zbiór owoców, robienie przetworów z darów natury, palenie w piecu na ciepłą wodę do kąpieli... O innych czynnościach dnia codziennego nie wspomnę. Ale wszystko to jest częścią składową prawdziwego życia na wsi, życia za którym tak bardzo tęsknie od najmłodszych lat, od kiedy będąc małą dziewczynką zaczęłam mieć swoje "dorosłe" marzenia...

Zapraszam zatem na "moją" wioseczkę:







Maksymalnie ośliniona dłoń przez młodego byczka, wymlaskana i
"wycyckana" do granic możliwości jest oczywiście moją własnością ;)
(Obydwie fotografie byczków są autorstwa Rafała...)

Taki widok poderwał mnie pewnego ranka z łóżka.
Balon leciał nad samym domem, i ponoć nie jest to rzadki widok.
Wybiegłam w moim koronkowym komplecie nocnym aby uwiecznić chwilę.
W mieście nie mogłabym sobie pozwolić na taki "wybryk" ;)



Stacja PKP
Dziś juz tylko wspomnienie i miejsce długich, romantycznych spacerów...







Pokochałam to miejsce.
Mogłabym spędzic tu resztę swojego życia...

To tyle na dzisiaj, w kolejnym poście dalsza część wakacyjnej opowieści...
Pozdrawiam :)