19.10.2012

Kropla czerwieni.

Pisałam wielokrotnie, że moje ulubione kolory w ubiorze to black & white, z naciskiem na black :) On też kocha black, ale Jego ulubionym kolorem jest soczysty, krwisty, romantyczny red... Pomyślałam, dlaczego nie... :)
Kropla czerwieni z pewnością mi nie zaszkodzi, a jedynie doda "pazura" ;)
Jednak przyznam, że taki strój nie będzie należał do codzienności :)
Przy okazji pochwalę się bluzeczką jaką ostatnio nabyłam za grosze w SH.
Oczywiście czarna, z szerokim dekoltem, rękawami zakończonymi falbanką i romantycznym, sznurowanym rozcięciem z przodu.
Ale gdy zobaczyłam pas biodrowy, który pamiętam z czasów kiedy byłam nastolatką, pomyślałam „musi być mój"!!! :)




Pas biodrowy noszę też czasem w talii:

A bywa i tak, że zakładam go tuż pod linią biustu:

Koronkowa bielizna nocna też z kroplą czerwieni,
no może troszkę więcej niż kroplą ;)


On, podobnie jak ja też ma swój styl ubioru. Od lat zawsze chodzi tylko w koszulach, najczęściej czarnych i czerwonych, które luźno wypuszcza na spodnie, i których kołnierze w charakterystyczny sposób "stawia na baczność", niczym szlachcic za starych, dobrych czasów... ;)


Troszkę zwracamy uwagę naszymi "dziwactwami" spacerując uliczkami mojego małego miasteczka, lub tym bardziej Jego wioseczki. Zważywszy na fakt, że niemal zamiatam chodniki moimi długaśnymi spódnicami do samej ziemi. Ale nie straszne nam spojrzenia, czy nawet może niekiedy ukryte drwiny. Ważne, że my czujemy się w swoich ubiorach jak we własnej skórze, a chyba właśnie o to chodzi :)

*          *          *          *          *
Pigwa; zdrowa, pyszna, pachnąca...
Skroję ją do słoiczków, zasypię cukrem, a jak puści sok zaleję rumem.
Będzie na zimę jako rozgrzewający dodatek do herbaty.

Od kilku dni zaczęłam pić dwa razy dziennie ocet jabłkowy rozcieńczony w ilości 1 łyżka na szklankę wody. Ma właściwości oczyszczające dla całego organizmu, sprzyja także odchudzaniu poprzez hamowanie apetytu.
Po wypiciu butelki sama ocenię jego skuteczność :)


Pozdrawiam serdecznie i zmykam, bo nie jestem sama...
Mamy dla siebie całe 10 dni!!! :)