03.08.2012

Wakacyjne wspomnienia...

Oczywiście zeszłoroczne, w tym roku jeszcze nigdzie nie byłam, co nie oznacza, że nie będę. Na razie wybywa z domciu mój syn, który 8 sierpnia jedzie z Dziadkami na dwutygodniowe wczasy w góry. Jak zwykle ktoś musi zostać i zająć się zwierzętami, i oczywiście jak zwykle padło na mnie. Jednak nie krzywdzę sobie tego przymusowego „więzienia”, bo lubię spędzać czas "sam na sam" z moimi podopiecznymi Maluchami. Jak tylko synuś wróci, przyjdzie kolej na moje wakacyjne wojaże, i nową dawkę chwil wartych zapamietania.
A póki co delektuję się pięknymi wspomnieniami...

Wakacyjne Bieszczady...







Powakacyjne Zakopane i okolica...









Lubię wspomnienia, czasem to właśnie one są jedyną formą radości. Ale też zdaję sobie sprawę z faktu, że nie należy żyć przeszłością, bo wówczas skutecznie blokuje się drogę do teraźniejszości i przyszłości...
Najczęściej wracam do minionych chwil nocą, kiedy nie mogę zasnąć. Bywa i tak, że wychodzę na balkon i „gapię się” w niebo nawet przez godzinę, tak jakbym na nocnej mapie chmur chciała ujrzeć drogę prowadząca do szczęścia... Tak było kilka dni temu, w czasie pełni, którą co 28 dni celebruję z ogromną ekscytacją i nutką tajemniczości. Pstrykałam fotki jak szalona o 2 w nocy, starając się uchwycić niesamowity spektakl matki natury. Kolor i kształt chmur tej nocy był spowity magią...
Zdecydowanie bardziej jestem córą księżyca niż słońca ;)


Piękne wspomnienia są najcudowniejszą rzeczą,
zaraz po pięknej teraźniejszości...

Pozdrawiam :)