10.08.2012

Torba od Izy. Totalna czystka.


Dzisiejszy post upłynie pod znakiem chwalipięctwa :)
Będę się chwalić nie tylko piękną, letnią torbą, którą ostatnio miałam szczęście wylosować na blogu Izy, ale głównie będę chwalić samą Izę :)
Otóż moje drogie blogowe Koleżanki...


Torby, które szyje Iza są dopracowane do perfekcji!
Pierwsze co mnie pozytywnie zaskoczyło to spory rozmiar, dzięki czemu wszystko co niezbędne zmieścimy bez problemu. Duża kieszeń z przodu pomieści sporo szpargałów, które niezbędne są każdej kobiecie :)
Są przede wszystkim perfekcyjnie uszyte, z dbałością o każdy najmniejszy detal, nie przeładowane „treścią”, gustowne i z wyczuciem.



Moja oprócz koloru złamanej bieli i bardzo ciemnego granatu, ma dodatkowo „kroplę czerwieni” w postaci ozdobnego sznureczka z przodu, prążkowych wstawek na paskach, oraz wykończenia dołu od strony „pleców”.


Jest tak solidnie wykonana, że z pewnością posłuży przez kilka lat. Uszy dosyć długie, dzięki czemu z powodzeniem można nosić ją na ramieniu (co osobiście preferuję), jak również „do ręki”, ale przede wszystkim szerokie co stwarza dodatkową wygodę użytkowania. Szwy mocne, miejscami podwójne. Jednym słowem „torba nie do zdarcia” :)
Zresztą, wystarczy spojrzeć na detale szycia:


Kochane Dziewczyny jeśli jeszcze nie macie typowo letniej torby, która sprawdzi się podczas wakacyjnych wypadów zajrzyjcie koniecznie na bloga Izy "Zza uchylonych drzwi". A jeśli wpadnie Wam coś w oko, wiecie co należy zrobić ;)
Izuniu, dziękuję Ci ogromnie :* I nie słodzę w tym momencie, ani nie przesadzam mówiąc, że Twoje szycie jest mistrzowskie! :)

*          *          *          *          *

Mija dopiero trzeci samotny dzionek, a mnie już nosi...
Cicho, smutno, nie ma do kogo ust otworzyć. Ciągle "gderam" z moimi psami, i muszę się mieć mocno na baczności, aby nie czynić tego z przyzwyczajenia na dworze, bo ludzie szybko „załapią” i przywrze do mnie ksywka rodem z cyklu „szurnięty babsztyl” ;)
Z tych nudów wzięłam się za porządki, dziś na tapecie była kuchnia. Wysprzątałam wszystko od podłogi po sufit, od okna po drzwi. Jest czysto, wręcz sterylnie, i myślę, że nawet tak czystko nie było w okresach przedświątecznych.



Na ścianie nad kuchenką powiesiłam na łańcuszkach dwa metalowe termosy – kubki, które we wnętrzach skrywają przydatne szpargały kuchenne.
Przy zlewozmywaku pojawił się komplet (taca + świecznik), które kiedyś przemalowałam i schowałam do kufra. Teraz taca pełni podwójną rolę: jako ozdoba i podręczna pomoc do przenoszenia gorących napoi. Świecznik natomiast skrywa okrągłą szczoteczkę do szorowania garnków.


Jutro biorę się za łazienkę, a pojutrze za pokoje.
Takie samotne dni jednak mają swoje plusy.
A teraz czas na odpoczynek, wieczór filmowy, oraz odwiedziny na Waszych blogach :)

Pozdrawiam Was serdecznie.
Buziakosy :*
(jak to mawia mój przyjaciel)