24.07.2012

Karafka. Bukiecik. Już po...

Na początek najważniejsze; chciałam w imieniu Oskara serdecznie podziękować Wam Drogie Koleżanki za wszystkie życzenia urodzinowe.
Pierwsze nadeszło drogą sms-ową już dzień wcześniej od Kochanej Anusi.
Anulko, jak Ty to robisz, że zawsze o wszystkich pamiętasz :)
Jesteś Kochana :*

*          *          *          *          *
Kupiłam kiedyś na targu staroci śliczną karafkę. W komplecie z korkiem wytrzymała kilka lat, aż do momentu, kiedy myjąc wypadł mi z ręki...
Stwierdziłam, że otrzyma nowe przeznaczenie – będzie świecznikiem.
Do metalowej części służącej na świeczki tea-light dorobiłam uchwyt z metalowego, grubszego drutu, który następnie przykleiłam „kropelką”. Koniec uchwytu wywinęłam szczypcami w tzw. „zawijas”, który posłuży jako mocowanie na krawędzi karafki. Do niego można też przyczepić wszelkiego rodzaju zawieszki służące ozdobie. Całość pomalowałam na czarno.


Oczywiście w taki sam sposób można zrobić świecznik z każdej starej butelki, pod warunkiem, że przez otwór swobodnie przejdzie świeczka tea-light.

*          *          *          *          *
Kocham żywe bukiety, jak chyba każda kobieta. Ale w moim okropnie nasłonecznionym, gorącym mieszkaniu wszelkie kwiatuszki przeżywają średnio tylko 2 dni :( Dlatego często robię różne kombinacje ze sztucznych „badylków”. Ten sztuczno – kwiatowy ozdobnik zrobiłam w zeszłym tygodniu. Wprawdzie nie pachnie, ale oko cieszy ;)


Po urodzinach zostało już tylko miłe wspomnienie i kilka prezentów.
Na marginesie dodam, że „tatuś”, który tak bardzo walczył drogą sądowną o przyznanie na mocy prawa terminów spotkań z dzieckiem, po pierwsze nie widział jeszcze syna w tym roku poza salą rozpraw, po drugie na urodziny wysilił się jedynie na wysłanie sms-a z życzeniami...
I czemu miała służyć ta zacięta walka? (Pytanie retoryczne rzecz jasna)...
Musieliśmy wystarczyć my – najbliższa rodzina, i kilku kolegów, których syn zaprosił na grilla. Oczywiście nie mogło zabraknąć dobrego przyjaciela, z którym „nadają na tych samych falach”, pomimo różnicy wieku 32 lat.
No cóż, ja w Jego wieku też miałam dużo starsze koleżanki, a dzisiaj przyjaźnię się z cudowną kobietą, koleżanką mojej Mamy, która „dobija” okrętem życia do 80-tki :)


Część "ekipy" :)
Ci najmniejsi, zawsze mają najlepiej ;)
"Chłopaki" mają wyczucie... Obydwaj w jeansach i w czarnych koszulkach z nadrukiem.
Wyglądają jak bracia... z ogromną różnicą wieku ;)

Prezent od przyjaciela

Za rok, to dopiero będzie okazja do „świętowania”.
W końcu tylko raz wchodzi się w dorosłe życie i to z wielkim bagażem niewiadomych na przyszłość...

Pozdrawiam Was Moje Drogie, a sama wracam do prania pościeli i firan.
Syn także będzie dziś robił pranie, futerek... tych żywych :)