22.07.2012

22 lipca...

22 lipca 1995r

Tego dnia byłam już po tamtej stronie...
Tego dnia serce moje przestało bić...
Tego dnia przywrócono mnie do życia...
Tego dnia podarowano mi w promocji dwa życia...
Tego dnia przyszedł na świat mój syn, moje jedyne dziecko...

Wrocław, sobota, godz 21:56


Pierwsze zdjęcie :)
Był najgrzeczniejszym, najmniej płaczącym i najdłużej śpiącym
maluszkiem na oddziale noworodków :)
 Wewnętrznie czułam, że będzie wyjątkowy...


Oskarek przyszedł na świat poprzez cięcie cesarskie.
Wokół szyjki był trzykrotnie owinięty pępowiną.
Urodził się z licznymi wylewami wewnątrz-czaszkowymi II stopnia.
Mogło być różnie...


Miał wadę wrodzoną stóp; przykurcze ścięgien Achillesa. Od pierwszego dnia życia jego malusie nóżki włożone były w gipsiki, które towarzyszyły mu aż do ukończenia pierwszego roczku. W każdy poniedziałek, przez okrągły rok jeździłam z maluszkiem (i moimi Rodzicami) do ośrodka zdrowia w Korfantowie na kontrolę i kolejną wymianę gipsików.


W wieku 5-ciu miesięcy Oskarek przeszedł operację ortopedyczną.
Podczas gdy małe ciałko leżało nagutkie na wielkim stole operacyjnym (przed podaniem narkozy pozwolono mi na chwilę wejść), czekałam z Rodzicami w kaplicy szpitalnej modląc się i wylewając morze łez.
Kolejne trzy dni były koszmarem...
Pierwsze zdjęcie po operacji – 4 doba, już jest lepiej :)


Od najmłodszych lat mój synuś przejawiał ogromną miłość do zwierząt :)


Pierwszy rok życia to ciągłe wizyty u dobrej doktor neurologii dziecięcej we Wrocławiu. Dzięki niej Oskarek zaczął podnosić główkę, potem siadać, i wreszcie chodzić...
Kolejne lata to codzienna, żmudna rehabilitacja kończyn dolnych.
Cykliczne wyjazdy do ośrodka w Korfantowie...


Poza sferą medyczną (w której widoczne były postępy) synuś rozwijał się prawidłowo, powiedziałabym nawet, że „nazbyt” prawidłowo...
W wieku niespełna 3 latek (jeszcze siedząc w spacerówce) pokazywał paluszkiem na szyldy, wystawy sklepów i sam składał pojedyncze litery w wyrazy; sklep, apteka, kiosk, kino, szpital...   S-K-L-E-P = SKLEP
W wieku 4 lat czytał już wszystko (łącznie z gazetą), wykonywał działania matematyczne w zakresie do 20. Natomiast w wieku 5 lat biegle rozwiązywał zadania matematyczne w zakresie do 100...   27 + 13 – 20 x 4 / 2 – 15 = ? .......... (25) Uwielbiał tę formę „zabawy”.
Rzecz jasna, nie znał jeszcze wtedy kolejności wykonywania działań i obliczał je „jak leci” ;)


Przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, teraz liceum, zawsze był pierwszy w klasie. Mam wrażenie, że chłonie wiedzę jak gąbka. Jest wszechstronnie uzdolniony; bierze udział w konkursach i olimpiadach z zakresu wielu dziedzin: matematyki, logiki, j.polskiego, j.angielskiego, historii, fizyki, biologi oraz chemii. Największym osiągnięciem był wynik olimpiady logiczno - matematycznej, zdobył 2 miejsce na skalę województwa i 9 na skalę kraju będąc w najniższej grupie wiekowej. Wielokrotnie zdobywał 1 miejsca na szczeblach gminnych z różnych dziedzin. Przez lata zdołał zgromadzić świadectwa, dyplomy, certyfikaty wiedzy, listy pochwalne w ilości 62 sztuk! (wczoraj liczyłam) :)


Dzisiaj mój „mały synuś” kończy 17 lat, jest dorastającym młodzieńcem.
Wysoki (prawie 1,9 m), wysportowany, sprawny fizycznie.
Ale dla mnie najważniejsze, że jest mądry i wrażliwy na otaczający świat.
W ważnych sprawach zawsze mogę na Niego liczyć, nigdy nie odmówił mi pomocy, ani wsparcia. Jest moim największym przyjacielem.


Pomimo, że było ciężko, że nie tworzyliśmy pełnej rodziny, że sama borykałam się z wieloma przeciwnościami losu, to sięgając wstecz, mam ogromny sentyment do minionych lat. Tamte chwile były najpiękniejszym okresem w moim życiu. I to dzięki Tobie Oskarku :)

Kocham Cię synuś!
Wszystkiego najlepszego!
CMOK :*


PS I
Wybaczcie mi to "chwalipięctwo".
Oskar jest moja jedyną radością w życiu, która niezmiennie trwa.
Wszystkie inne pojawiają się i znikają na zasadzie black & white...

PS II
Jakość zdjęć tragiczna; sprzed wielu lat, robione automatem, skanowane.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Dla Was też mam buziaka, a co! :*