03.06.2012

Wieczór wspomnień...

Właśnie pożegnałam syna, który z okazji Dnia Dziecka i za bardzo dobre wyniki w nauce pojechał ze szkoły na kilka dni do Berlina. Zostałam sama. Nie cierpię samotnych dni a zwłaszcza nocy!
W ciągu dnia nie mogę sobie miejsca znaleźć, a nocą mam ogromny problem z zaśnięciem.
Był pożegnalny obiadek z deserem, buziak na dowidzenia i... zrobiła się totalna pustka :(
Za oknami brzydko, deszczowo i chłodno.
*
*
*
Co zatem można robić w samotny, przygnębiający i smutny wieczór?
Można wygodnie usiąść w ulubionym fotelu, nogi położyć na obszernym podnóżku, okryć się miękkim kocykiem, włączyć muzykę powodującą szybsze bicie serca (Pink Floyd i utwór Sorrow), otworzyć butelkę czerwonego wina, które czekało na wyjątkowa okazję (i nie doczekało się), zapalić kilka świec dla romantycznego nastroju i oddać się cudownym, najpiękniejszym wspomnieniom, będącym niczym chwila przyjemności w szarej i ponurej rzeczywistości.
Bo w życiu piękne są tylko chwile...
*
*
*
Posłuchajcie proszę razem ze mną tego utworu, będzie mi niezmiernie miło. Rozkręca się wprawdzie dosyć długo, bo trzeba czekać całe 2 minuty i 15 sekund na esencję brzmienia, ale warto:
http://www.youtube.com/watch?v=AdKNlGfkyhc&feature=related
Nigdy tego typu utwory nie należały do moich ulubionych. Ten rodzaj muzyki pokochałam wraz z rodzącym się uczuciem do Niego...

Życzę Wam mnóstwa pięknych chwil, cudownych wspomnień i miłości,
tej na wieki, a nie na chwilę, która trwa rok, trzy, pięć...

Pozdrawiam