13.06.2012

Długi weekend.

Samotne dni jakoś przetrwałam, zważywszy na fakt, że tak do końca nie byłam przecież sama;
pieski to też „człowieki” ;)
Ledwie mój syn wrócił z Niemiec, a już na drugi dzień rano witaliśmy gości.
Spędziliśmy wspólnie cały, długi weekend czerwcowy, czyli od czwartku do niedzieli.
Było bardzo wesoło, domowo i rozrywkowo :)
Czas upływał nam na wspólnym gotowaniu; zrobiliśmy pyszny bigos, łazanki na młodej kapuście, kurczaka z rożna. Było też ciasto pół drożdżowe z serem, truskawkami i rabarbarem pod warstwą kruszonki, oraz desery truskawkowe. Po rozkoszach dla podniebienia był czas na spacerki, a wieczorami długie godziny graliśmy na przemian w eurobiznes, karty, i nasz ulubiony labirynt zmuszający umysły do wytężonej pracy.
*

*
*
Oskar był w żywiole, bo wreszcie miał kompana do wspólnych gier komputerowych. Radość była tym większa, gdyż oznaczała, że gości ma na wyłączność w swoim pokoju, z czego był niezmiernie zadowolony :)
*

*
*
Po czterech dniach pełnych grzechów żywieniowych wróciłam natychmiast do „swojego” odżywiania i stylu życia. Zajadam się jabłuszkami na przemian z moimi ulubionymi pomidorkami, które mogłabym jeść przez okrągły rok. Staram się także codziennie znaleźć czas na dłuuugi spacer.
*

*

*
*
Hm... wszystko co miłe szybko się kończy.

Serdecznie Was pozdrawiam :)