22.05.2012

Zamykam drzwi, otwieram okno...

Od kilku tygodni nieustannie myślę, zwłaszcza przed zaśnięciem dopada mnie intensywna burza mózgu na temat życia, przemijania, i tego co jeszcze przede mną...
Najpiękniejsze lata mam już za sobą, a nie udało mi się zrealizować  największego marzenia, nadal nie mam rodziny... Mam wrażenie, że przegrałam swoje życie :( Jedyny pozytywny aspekt jaki dostrzegam stanowi mój syn, którego wychowałam na dobrego i mądrego człowieka.
W głębi serca zawsze marzyłam o tym jednym, jedynym, o szczęśliwej rodzinie, o bezpieczeństwie i oazie spokoju jaką zapewnia nam dom, dom wypełniony ludźmi, którzy tworzą jedną, spójną całość.
Nigdy nie doświadczyłam ślubu, zaręczyn, ani słów, na które tak bardzo czeka każda kobieta...
14 lutego tego roku, jak na ironię, w dniu Św. Walentego spacerując po mieście kupiłam „tymbark”.

Pod kapslem znajdował się napis:

*
Zatrzymałam go, jako dobrą wróżbę na przyszłość, jako swoisty amulet... Nosiłam go w torebce, a teraz tkwi w bukieciku sztucznych konwalii i ilekroć spojrzę nachodzi mnie nadzieja, że jednak może kiedyś, że jednak może ktoś, że być może będę jeszcze szczęśliwa z tym jednym, jedynym do końca życia...

Jutro jest ten dzień, 23 maja, czterdzieste urodziny...
Spędzę je bardzo skromnie, w gronie najbliższych mi osób.
Boże, jak to szybko zleciało... Ile mi zostało nie wiem, ale wolę krócej a szczęśliwie, niż dłużej i nijak...
Zamykam zatem wszystkie drzwi za sobą, aby nie wlec negatywnej energii przez kolejne lata. Otwieram szeroko okno i wpuszczam powiew świeżego, nowego, wnoszącego nadzieję...
Czego sobie życzę? Jak zwykle zdrowia. Ale do pełni szczęścia samo zdrowie nie wystarczy. Życzę sobie także rodziny, prawdziwej, namacalnej, mojej... I to mi wystarczy, będę szczęśliwa.

*     *     *     *     *
A teraz chciałam Was zapytać Drogie Koleżanki, czy znacie perfumkę Rare Gold z Avon'u?
Kiedyś ją uwielbiałam i kupowałam nagminnie. Potem zrobiłam wiele lat przerwy, by teraz niemal po 20 latach powrócić i rozkoszować się jej zapachem na nowo... Jest cudna! :)
*

*
W temacie rolek mam nie lada dylemat.
Naczytałam się trochę, i już wiem na co zwracać uwagę przy ich zakupie.
Ale uwaga, odkryłam fantastyczne WROTKI, po prostu bomba! :)
Owe cacko to wrotki do jazdy miejskiej, noszą nazwę „quadline street skorpion”. Są wykonane z najlepszych i najbardziej wytrzymałych surowców z przeznaczeniem do stosowania na wszelkich utwardzanych nawierzchniach. Każde z dużych kół jest osobno amortyzowane.
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie cena... 499zł!!! :(
Polecam filmik na YouTube:
http://www.youtube.com/watch?v=OTogMpPImnI

A oto i one :)

*
W ostatnim czasie sprawiłam sobie rameczkę z aniołkami za całe 5 zł,
oraz własnoręcznie zrobiony wianek ze starej firanki.
Takie drobiazgi chyba cieszą najbardziej:
*

*
Za pośrednictwem „całuśnego aniołka” przesyłam Wam urodzinowego buziołka :*
Nawet się zrymowało ;)
*

*
W kolejnym poście będzie m.in. o budziku, który już nie budzi...

Pozdrawiam Was serdecznie