20.05.2012

Spotkanie po latach...

To, że internet jest miejscem, w którym można zawierać przyjaźnie to my – Bloggerki wiemy nie od dziś. Za sprawą internetu poznałam mnóstwo wspaniałych, mądrych, pięknych kobiet z pasją. Miałam to szczęście, że mogłam realnie uściskać i porozmawiać z Asią z „Wrzosowej Polany”, czy Jagódką i Maciejem z „Chaty Magoda”. Jest też Anulka, którą mam nadzieję odwiedzić w tym roku.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie Kochane Dziewczyny :*
Ale dzisiaj chciałam słów kilka o mojej pierwszej, czyli najstarszej „wirtualnej przyjaźni”...
Majeczkę ze "Spełnionych marzeń świat mój" poznałam w czerwcu 2008 roku na portalu wnętrzarskim „Deccoria”. Obie prowadziłyśmy wówczas swoje blogi na W.P. Potem razem przeniosłyśmy się na Bloggera. Wiele czasu spędzałyśmy na rozmowach i pisaniu do siebie. Tyle nas łączyło, ale też tyle dzieliło...
W końcu, po niemal 4 latach przyszedł czas na realne spotkanie! :)
Miejsce – Wrocław. Dzień: 6.04 – piątek.
Na dwa dni przed świętem Wielkiej Nocy, podczas gdy wokół trwało szaleństwo przedświątecznej gorączki, my postawiłyśmy na spokój, relaks, rozmowę i miłe towarzystwo :) Pogoda dopisała, było ciepło i słonecznie. Żałuję tylko, że nie zabrałam ze sobą aparatu fotograficznego.
Ale jest coś, co będzie dla mnie wspomnieniem i pamiątką na długie lata...
Majeczka podarowała mi przepiękną, czarną, małą torebeczkę, w której dosłownie się zakochałam, oraz śliczną, okazałą bransoletkę „pawie oczko”. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w terebeczce był schowany "grosik" na szczęście, tyle, że ten grosz nie był groszem, a złotówką, w dodatku z dwoma zerami... Maju... Zresztą, proszę, zobaczcie, czyż nie są piękne?
*
*
*
Tego dnia nie byłyśmy same, towarzyszyła nam pewna osoba, która także postanowiła zrobić wielkanocny prezent w postaci „zajączka”... Dostałam śliczną, delikatną, słodką perfumkę, a mój syn „zafasował” bilet na koncert kapeli w Katowickim Spodku.
*
*
*
I jak tu nie wierzyć w Świętego Mikołaja i w Wielkanocnego Zajączka? ;)
Pozdrawiam Was gorąco, moje przyjacielskie duszyczki :*

Konkluzja.
Przyjaźnie łatwo przychodzą, ale też łatwo odchodzą...
Na zaufanie trzeba zapracować, ale żeby je stracić wystarczy jeden nieprzemyślany ruch.
Dbajmy zatem o nasze przyjaźnie, bo są tego warte.
Wszystko ma swoją cenę, ale ludzkie uczucia są bezcenne!

*     *     *     *     *
Na koniec zdjęcia, które zrobiłam w lutym tego roku.
Są jak wspomnienie po zimie i przywołują ogromną nostalgię...
*
*
*
I jeszcze gra świateł, którą tak uwielbiam;
dzień – słońce, noc – sztuczne oświetlenie:
*
*
I właśnie na tym przykładzie myślę, że istotny jest końcowy efekt, do którego zmierzamy...
Zmierzajcie zatem we właściwym kierunku Kochani.

Pozdrawiam Was serdecznie, a sama zmykam na rower :)