19.05.2012

Rewolucja ciała i duszy. Cz.II

Witam wszystkie „Babeczki”, te które cieszą się swoją szczupłą sylwetką, i te które dzielnie walczą z nadmiarem kilogramów, oraz te które są pączusiami i pączusiami pragną pozostać :)
Czas na to co widać gołym okiem po pierwszych 6-ciu tygodniach zmiany stylu życia: szczuplejsze uda, troszkę mniejsza pupa, wyraźnie szczuplejsze nadgarstki, dużo mniejszy brzuch, mniejsze policzki i większe oczy :) Muszę przyznać, że jedno co w sobie zawsze tolerowałam, a może nawet i lubiłam to duże, ciemne oczy, ale ostatnio i one gdzieś się „zapodziały”... Zmalały, stały się nieco skośne, jakby lekko „wpadły do środka... ;) Najwyższa pora, aby odzyskać ich urok i czar sprzed lat. A więc „wydobywam” je z czeluści na światło dzienne :)
Dzisiaj dokończę opis mojej „drogi przez mękę”, która powoli staje się moim stylem życia i zaczynam ją nawet lubić :) A więc:

SPORT
Kolejny rozdział, który stwarza nie lada problem. Nigdy nie uprawiałam żadnego sportu! Ale też nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Mam rower, którym już w zeszłym roku jeździłam na kilkukilometrowe przejażdżki. W tym roku zamierzam kupić... rolki :) Tak, rolki są moim marzeniem od kilku lat, może wreszcie czas by je spełnić. Rower i rolki to w weekendy, ale na co dzień pozostają spacery. Lubię spacerować, zwłaszcza jeśli mam z kim. Mobilizuję się więc codziennie do blisko dwugodzinnego marszu. Aby nie było to bezcelowe wyjście z domu, wymyślam kolejno: opłaty, zakupy, apteka, urząd, kosmetyk... Zawsze znajdzie się powód :)
*
*

MASAŻE
Aby pomóc w spalaniu tkanki tłuszczowej stosuję masaże. Kupiłam w zeszłym roku rewelacyjny masażer, który poprzez duże wibracje „rozbija” grudki tłuszczu i pomaga w likwidacji cellulitu. Codziennie poświęcam po 20 minut na masaż brzucha i ud. Po kilku tygodniach efekty są widoczne, i namacalne; skóra stała się gładka, bardziej sprężysta i napięta.
*
*
*
*

KOSMETYKI
Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku utraty wagi 2 kg, a inaczej to wygląda, gdy tracimy powyżej 10 kg. Tłuszcz „znika”, ale pozostaje rozciągnięta skóra, której trzeba pomóc wrócić do normy. Tu, naprawdę ogromną rolę odgrywają właściwie dobrane kosmetyki. Należy odpowiednio zadbać o skórę, nawilżyć ją, przywrócić jej jędrność, sprężystość. Chciałam zwrócić uwagę na dwa kosmetyki: serum modelujące biust, oraz termoaktywne serum wyszczuplające, które głównie stosuję na brzuch i uda, czyli partie ciała, na których wyszczupleniu najbardziej mi zależy. Co zaś tyczy się biustu... Skóra na biuście jest wyjątkowo delikatna. Utrata nawet niewielu kilogramów powoduje spadek „kondycji” biustu. Należy codziennie wieczorną kąpiel zakończyć chłodnym (najlepiej zimnym) prysznicem na tę okolicę. Następnie wmasowujemy balsam silnie ujędrniający zawsze w kierunku od dołu ku górze. Osoby z większym biustem nie powinny pozwalać sobie na swobodne noszenie odzieży bez biustonosza, który powinien przez cały dzień podtrzymywać spory ciężar. Zaleca się nawet spanie w delikatnej, bawełnianej bieliźnie bez fiszbin, a przy uprawianiu sportu zakładanie specjalnych biustonoszy, które bardzo dobrze stabilizują i tym samym zabezpieczają przed działaniem grawitacji. Wiecie co mam na myśli ;)
*
*

WITAMINY
Przed odchudzaniem nasz organizm przyzwyczajony był do pewnych nawyków żywieniowych. Zazwyczaj wtedy dostarczaliśmy mu kalorii ponad normę. Podejmując walkę z nadwagą nagle pozbywamy go „ulubionych” racji żywieniowych. Organizm czuje niedosyt, broni się czerpiąc z zapasów... Zaczynają wypadać włosy, pogarsza się stan skóry. Dlatego należy spożywać duże ilości witamin zawartych w produktach żywnościowych, ale jak to nie przynosi spodziewanych rezultatów, możemy sobie dodatkowo pomóc „witaminą w tabletce”.
I tak właśnie stało się w moim przypadku. Po około 2 miesiącach zauważyłam, że wzrosła mi ilość wypadających włosów. Nie łamią się, tylko pięknie gubię je wraz z cebulkami :(
Schudnę, ale będę łysa!!! Coś za coś??? O nie!!!
Dlatego postanowiłam, że przez najbliższe dwa miesiące wspomogę mój organizm dodatkową porcją witamin i minerałów. Kupiłam sprawdzony suplement, który już dwukrotnie stosowałam po okresie zimy dla wzmocnienia włosów.
*
*
A oto i znowu ja, po kolejnych 6-ciu tygodniach zmagań.
Najbardziej z czego się cieszę, to są... oczy!
Już je nieco wydobyłam z czeluści, mam nadzieję, że jeszcze dadzą się nieco „wyciągnąć” ;)
*
*
Smacznego ;)

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu :)