31.05.2012

Codzienność...

Pomimo, że nadal problemy mnie nie opuszczają (zwłaszcza natury zdrowotnej), jednak zachowuję optymistyczne myślenie i dopisuje mi dosyć dobre samopoczucie. Sprawcą pozytywnego nastroju są ubywające kilogramy, dzięki którym czuję się lżejsza, sprawniejsza i... ładniejsza ;)
Już nie wychodzę na spacery z „musu”, ale najzwyczajniej polubiłam długodystansowe „dreptanie”, które sprawia mi coraz większą przyjemność. Zwłaszcza, że zawsze staram się spacerować w miłym towarzystwie :)

Tak wyglądają efekty mozolnej trzymiesięcznej pracy nad sobą:
Nie zwracajcie uwagi na domowe kapcie, które pasują do stroju jak pięść do oka ;)

*     *     *     *     *
Ostatnio namówiłam bliskich na wyjazd całą ferajną na łąki, za miasto. Oczywiście głównie chodziło mi o pieski, które na co dzień mają do dyspozycji jedynie trawnik wokół bloku.
Matko jedyna co się tam działo! Ramzes jako "wykwalifikowany pies tropiący" nie potrafił oderwać nosa od ziemi. Nęcony różnorodnością zapachów biegał jak nakręcony! Gaja to raczej ta z gatunku "bystrookich", wypatrywała na horyzoncie potencjalnego wroga.
Jednym słowem psiaki były w żywiole:
*
*
Autorem zdjęć Gajki jest mój syn, który jak chce, to potrafi :)
*
A oto i sam pan Ramzes Wielki w podwójnej roli;
jako „padnięty śledczy”, oraz po powrocie do domu jako „śpiący tropiący”
 Prawda, że słodziak? :)

*     *     *     *     *
Kolejną prawdą z mojego życia jest fakt, że nie byłam nad morzem od blisko 20 lat!!!
Gdy stoję przed wyborem góry/morze, zawsze wybiorę góry. Nie wyobrażam sobie wypoczynku na zatłoczonej plaży, w hałasie, gwarze rozbawionych plażowiczów, którzy godzinami smażą się na zbiorowej patelni. Zdecydowanie bardziej wolę ruch, przemieszczanie się, zwiedzanie. Ale... no właśnie, w tym roku poczułam nieodpartą chęć wyjazdu nad morze. Nie mam tu na uwadze prażenia się na owej zbiorowej patelni, lecz sesje zdjęciowe tuż o świcie, podczas zachodu słońca, czy w blasku księżyca... Specjalnie w tym celu zakupiłam dużą walizkę na kółkach, aby pomieściła nie tylko ubrania, ale także wszystkie niezbędne akcesoria. Jeszcze nie wiem kiedy, ale z pewnością zrealizuję swoje kolejne, małe marzenie.
Zobaczcie, właśnie dla takich obrazów warto pojechać:
*
*
*
Zdjęcia pochodzą z różnych stron internetowych.

*     *     *     *     *
Dzisiaj przeglądając wiadomości na WP natknęłam się na przepiękny artykuł pt: „Najfajniejsze oświadczyny na świecie”. Pewien mężczyzna  Isaac Lamb, aby poprosić swoją dziewczynę Amy o rękę przeszedł wyobrażenia o tym, jak mogą wyglądać oświadczyny...
Z pomocą około 60 przyjaciół i członków rodziny, stworzył genialny lip-dub na żywo, czyli teledysk kręcony jednym ujęciem, w którym także "zagrała" nieświadoma tego Amy.
Nie zdradzę nic więcej, poza tym, że bardzo polecam go Waszej uwadze.
Jako ciekawostkę dodam, że miało to miejsce 23 maja, czyli dokładnie w dniu moich 40-stych urodzin :)
Filmik trwa niecałe 6 minut, zapraszam:
http://www.youtube.com/watch?v=5_v7QrIW0zY&feature=player_embedded
Reakcja Amy pokazana jest na bieżąco w prawym, górnym rogu ekranu.
Wzruszona dziewczyna zalewa się łzami, a ja razem z nią.
Teraz już jestem pewna, że prawdziwa miłość istnieje, i że są mężczyźni w których drzemią ogromne pokłady romantyzmu i inwencji twórczej. Tylko gdzie takich szukać? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie