03.01.2016

Podsumowanie roku 2015

Miniony rok... Wolałabym o nim szybko zapomnieć.
Wydarzyło się w moim życiu wiele trudnych i bolesnych sytuacji...

Po 1) Po roku małżeństwa i sprzedaży domu męża musieliśmy zamieszkać osobno; Mąż w Świdnicy, w miejscu zatrudnienia, a ja wróciłam do swojego „m”. Ze względu na nawarstwiające się problemy, w tym także zdrowotne zmuszona byłam zaniechać sprzedaży mieszkania. W taki oto sposób nadal dzieli nas prawie 100km, co niestety nie ułatwia życia...

Po 2) Lato było dla mnie koszmarem! Myślałam, że nie przetrwam „afrykańskich” upałów. Ale przynajmniej już wiem dlaczego tak skrajnie źle znoszę wysokie temperatury. Badania wykazały, że mój mózg dotleniany jest tylko za pomocą prawej aorty kręgowej, lewa jest całkowicie nieczynna. Angiochirurg, który wykonywał badanie przepływów nie krył ogromnego zdziwienia i niedowierzania... Trafiłam pod opiekę neurologa, zażywam leki przeciwdziałające udarowi lub wylewowi. W jednej chwili wszystko stało się jasne... Mam znaczące niedotlenienie mózgu, stąd silne bóle głowy, zawroty, omdlenia, uczucie duszności, zaburzenia wzroku i równowagi. Nie mogę kucać, schylać się, wspinać na palce, wykonywać gwałtowne ruchy głową, wszystkie te pozycje powodują, że najnormalniej „odpływam”... Ale ok, dosyć już, to nie jest blog o tematyce medycznej więc przejdźmy do kolejnego punktu.

Po 3) Moja ukochana Ciocia, mój największy Przyjaciel mieszka teraz daleko ode mnie. Dzieli nas całe trzy godziny drogi. Czasy, kiedy razem spacerowałyśmy szlakiem miejskich parków, kiedy razem robiłyśmy zakupy w marketach, siedziałyśmy na ławeczce zajadając pyszne lody, omawiałyśmy życiowe problemy lub śmiałyśmy się do utraty tchu... te czasy należą już do przeszłości :( Bardzo przeżyłam przeprowadzkę Cioci, nie pogodziłam się z tym faktem do dzisiejszego dnia, a mija już trzeci miesiąc...

*   *   *
Jednak życie to nie tylko „BLACK”. 
Do koloru „WHITE” roku 2015 mogę zaliczyć 
wszystkie poczynania wnętrzarskie jakie zaszły w moim „m”. 
Jestem z siebie zadowolona, gdyż większość zmian 
zrealizowałam za pomocą własnych rąk. Po kolei przypomnę:

* Pokój Oskara przerobiłam na wymarzoną, długie lata wyczekiwaną sypialnię. Pomalowałam blaty mebli na biało, kupiłam kute, czarne łóżko. Uwielbiam ten nocny pokój, w którym często przebywam także w ciągu dnia.
* Salon przeszedł totalną reorganizację. Całkowicie zmieniłam ustawienie wypoczynku. Sporo rzeczy sprzedałam, robiąc tym samym miejsce na...
* Strefę jadalni. To było moje drugie małe-wielkie marzenie, które udało się zrealizować. Stół jest teraz najważniejszym meblem w ciągu dnia :)
* Kuchnia przeszła metamorfozę. Marzyła mi się w bieli, i jest w bieli ;) Zamieniłam także taborety na wygodne hokery z oparciem.
* W łazience doczekałam się „kabiny prysznicowej”. Za pomocą drążka, zasłonki i 10 minut pracy mam wannę i kabinę, czyli 2w1 ;)
-
 -
 -
 -
 -
-
A teraz zapraszam Was na mały spacer szlakiem świątecznie ozdobionych ulic mojego miasta...
-
 -
 -
 -
 -
 -
 -
-
Wejdziemy do Kościoła zobaczyć tegoroczną Szopkę Betlejemską...
-
 -
 -
 -
-
A tutaj wspomnienie Sylwestrowej nocy. 
Było skromnie, rodzinnie, trzyosobowo...
-
 -
 -
-
Po okresie świątecznego jadła, postawiłam na totalny post żywieniowy.
Moje obecne menu to kasza manna, jogurty, płatki kukurydziane, kisiele...
-
-
W ostatnich dniach starego roku poległam i kupiłam w końcu tv. Ale, ale! Nie myślcie, że teraz nadrabiam stracone chwile i przesiaduję wlepiając wzrok w ekran, o nie! Tak bardzo odwykłam od oglądania filmów i programów tv, że praktycznie go nie włączam. Jedyny wyjątek stanowią chwile, kiedy mam ochotę, aby odwiedzić znajome blogi i dla odmiany poczytać i obejrzeć zdjęcia na wielkim ekranie... A tak na marginesie, to nowy nabytek najbardziej mi się podoba, gdy jest czarny, czyli wyłączony! ;)
Docelowo tv będzie zamontowany na ścianie pomiędzy lustrzanymi kinkietami.
Nie chcę aby zajmował cały blat komody. Wolę tę przestrzeń mieć wolną do zagospodarowania wedle uznania i zachcianek wnętrzarskich. Wkrótce kolejne wiercenie w betonie. Jak ja to lubię! :(
-
 -

*   *   *   *   *
Kochani, chciałabym życzyć Wam wszystkim tego, czego życzę sobie samej...
Dużo zdrowia, pogody ducha, realizacji zamierzonych planów, spełniania marzeń.
Więcej powodów do radości, mniej trosk.
Uskrzydlającej miłości i poczucia, że mamy dla kogo żyć.
Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2016!
Buziaki :*

23.12.2015

Boże Narodzenie 2015

Kochani, jest 23 grudnia, równo trzecia w nocy o czym naocznie przekonacie się oglądając jedną z poniższych fotografii. Nie mogę spać, postanowiłam uchwycić kilka kadrów jedynie w blasku malutkich świątecznych światełek. ISO 1000 i szalejemy! ;)
-
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
-
Jutro (właściwie dzisiaj!) jeden z najważniejszych dni w roku, Wigilia Bożego Narodzenia.
Chcę życzyć Wam wszystkim Drodzy Goście
dużo, dużo zdrowia, dzięki któremu możemy żyć,
oraz ogrom miłości, bez której życie nie ma sensu...
-
Wesołych Świąt Kochani! :*

20.12.2015

Zimowe nastroje.

Za oknem brzydko; szaro, buro i ponuro.
Za to w domciu iście zimowa aura – bialutko, tak jak lubię najbardziej :)
Wypoczynek ubrałam w śnieżnobiały gruby polar. Na oknach wiszą białe woalowe firanki. Stół i mały stolik kawowy w sypialni nakryłam białymi obrusami. W roli kropki nad „i” pojawił się grafit oraz tytan w postaci poszewek na poduszki, bieżnika i serwetek. Obecny wystrój mieszkania uplasował się na pierwszej pozycji ;)
-
 -
 -
 -
 -
 -
-
W mieszkanku już zagościły akcenty świąteczne. 
Nic nowego, wszystko nagromadzone z poprzednich lat. 
Kolor przewodni – biel, do tego srebro, szkło, akryl, metal...
-
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
 -
*   *   *
W salonie, w komplecie z komodami były dwie kwadratowe szafki (barki), które przyznam, że nijak mi nie pasowały po zmianie ustawienia mebli. Pomysł zrodził się błyskawicznie...
Szafeczki, o których mowa ustawiłam w przedpokoju w duecie. Blat nakryłam złożonym w kilka warstw kocem, powstało wygodne siedzisko. Na górze umieściłam dwie podłużne poduszki. Wyszła całkiem fajna „ławeczka” ze schowkiem na różne przydasie. Mam teraz na czym położyć torebkę, odłożyć zakupy czy nawet przysiąść na chwilę. W dodatku mebelek jest w identycznym kolorze jak półki i pawlacze w przedpokoju. Znowu nie wydałam ani grosza, a mam „nowy”, pasujący do reszty mebel, który w dodatku jest wielofunkcyjny...
-
 -
-
Chyba już kiedyś pokazywałam na blogu mój projekt sprzed lat...?
Mam na myśli pawlacze, które miały zastąpić szafę zagracającą przedpokój.
Pomieszczenie ma wymiar równo 3 na 2 metry, idealny prostokąt wypełniony pięcioma „dziurami” czyt. drzwiami. Jedyna przestrzeń, przy której można coś zaaranżować, to róg w którym umieściłam półki i wieszaki na ubrania. Właściwie na szafę nie było już miejsca, dlatego pojawił się pomysł pawlaczy. Szafki zaprojektowałam na wszystkie cztery ściany, tak aby utworzyły jeden, spójny ciąg. Wygląda to całkiem fajnie, a przy tym jest bardzo pojemne i funkcjonalne. Trudno uchwycić na fotografii całość zabudowy, jedynie mogę to zrobić od dołu, czyli leżąc plackiem na podłodze ;) Polecam to rozwiązanie przy małych, nieustawnych przedpokojach...
-
-
Moi Drodzy, wrócę tu jeszcze do Was z życzeniami świątecznymi.
Pa, pa :)